poniedziałek, 10 czerwca 2013

rodział 2

-tydzień później-
‘Rozmowa przez telefon’
-cześć pamiętasz mnie jeszcze? Zaniosłeś mnie do szpitala  gdy się wywróciłam.
-tak jasne!
-może byśmy się spotkali na kawie?
-chętnie. Może dziś o… 14?
-jasne, do zobaczenia!
-na spotkaniu-
-fajnie, że zadzwoniłaś, jestem James.
-Laura- chłopak miał na sobie czapkę ciemne okulary i bluzę zapiętą pod szyję, lecz wydawało mi się, że skądś go znam.- nie za ciepło ci?
-nie jest akurat…- wyraźnie się zestresował- to… mieszkasz tu od dawna? Jeszcze cię tu nie spotkałem.
-nie, moi rodzice się rozwiedli i przyjechałam do mamy na wakacje, a ty?
-ja tu mieszkam, ale dużo podróżuję i rzadko jestem w domu na dłużej.
-fajnie tak podróżować prawda? Ciągle poznawać nowe miejsca…
-tak, ale są też tego wszystkiego wady. Jeszcze nigdy nie udało mi się przetrwać w jakimś związku dłużej niż dwa tygodnie.-z Jamesem świetnie mi się gadało, nawet nie zauważyłam kiedy minęły cztery godziny!
-James ja chyba muszę już iść…
-mogę cię odprowadzić.
-nie… to jest daleko … Pojadę taxi.
-mogę cię podwieźć- chłopak nie dawał za wygraną
-no dobrze.
-mam auto w garażu chodź.- dom Jamesa był zaraz za rogiem. Była to biała willa większa od mojej. Moje rozmyślania jak może wyglądać w środku przerwał głos Jamesa
-zaczekasz tu chwilę?
-oczywiście-kiedy James otworzył garaż okazało się, że nie ma kluczyków od auta.
-poczekasz jeszcze chwilkę? Kumple znów zakosili mi kluczyki.
-jasne idź.- chłopak zniknął za drzwiami i za chwilę usłyszałam krzyki.
-DEBILE! TO MOJA ULUBIONA BLUZA! KTO WAM DAŁ BITĄ ŚMIETANĘ! CO TAK RŻYCIE!? ODDAJCIE MI KLUCZYKI DO AUTA LEPIEJ!- za chwilę do garażu wyskoczył James. Był bez koszulki, czapki i okularów. Ale ja wcześniej byłam ślepa… przecież to James Maslow!
-James?- nie wiedziałam na co się patrzeć, na jego twarz czy na pięknie wyrzeźbioną klatę.
-sorry, że ci nie powiedziałem, ale chciałem zobaczyć czy można mnie polubić nie za wygląd czy za kasę, ale za charakter…
-oczywiście, że można. Jeszcze nigdy nie spotkałam fajniejszego chłopaka…
-dziękuję – James podszedł do mnie i pocałował delikatnie w policzek prawie dotykając moje usta, odwzajemniłam mu się tym samym- to co jedziemy?
- James?
-co?
-koszulka
-wiedziałem, że coś mi nie pasuje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz