Obudziłam się popołudniu,
przebrałam i zaczęłam pakować swoje rzeczy do torby. Nie mogłam zostać tu
dłużej, przecież mieszkałam tu ze względu na Jamesa, a teraz… moje rozmyślania
przerwało pukanie do drzwi .
-Laura już nie śpisz?- to był
Carlos
-nie już wstałam, wejdź.- drzwi
się otworzyły, ale nie zobaczyłam w nich Losa tylko… Magdę.- Co tu robisz?
-ja…- zamknęła drzwi- chciałam
cię przeprosić. Jestem najgorszą siostrą na świecie. Przepraszam, wybaczysz
mi?- Magda miała łzy w oczach, tak naprawdę pierwszy raz tak poważnie się
pokłóciłyśmy. Zdarzyło nam się sprzeczać o ubrania i inne głupoty, ale zawsze
szybko się godziłyśmy.
-jasne, że ci wybaczę,
siostrzyczko- podeszłam do niej i się przytuliłyśmy.
-Laura, a ciebie, który chłopak
tu sprowadził? Bo nawet nie miałyśmy okazji porozmawiać wcześniej.-zachciało mi
się płakać, ale postanowiłam nie marnować łez na takiego dupka.
-James, ale jak widać- wskazałam
na swój bagaż- nie na długo.
-wracasz do domu?
-tak, ale nie chcę na razie o tym
rozmawiać.-w tym momencie drzwi do pokoju gwałtownie się otworzyły i do pokoju
wpadł Carlos i Logan.
-nie możesz się od nas
wyprowadzić!
-chłopaki, nie wiecie o co chodzi
to się nie wtrącajcie!- do pokoju wpadł Kendall i złapał mnie za ręce
-On ma rację. Musisz zostać.
-dla kogo !?
-…dla mnie
-ale Kendall…
-proszę.- nie wiedziałam co
powiedzieć więc przytuliłam się do blondyna, za chwilę dołączyła do nas reszta
i wyglądaliśmy jak teletubisie. Pierwszy odezwał się Carlos
- Dobra puszczajcie bo się
uduszę, Laura oczywiście jeśli brakuje ci u nas babskiego towarzystwa Magda
może też się wprowadzić. Chłopak spojrzał na nią z dziwnym uśmiechem, a ona
zgarnęła włosy za ucho.- Toco? Rozpakuj się i idziemy świętować!
-co świętować?- nawet nie
zauważyłam, kiedy do pokoju wszedł James.
-to, że Laura jest znów
wolna.-Kendall nie oszczędzał bruneta.
-tylko jej dziecka od razu nie
zrób!- powiedział James i zszedł po schodach. Pięści Kendalla się zacisnęły,
chłopak chciał mu coś krzyknąć, ale w porę się opanował. Całą szóstką świetnie
się bawiliśmy, wesołe miasteczko, kino, chłopaki pozwolili nam również na
„małe” zakupy, które trwały 2 godziny… Zauważyłam, ze Carlosowi wyjątkowo
spodobało się ocenianie jak ślicznie moja siostra wygląda w różnych strojach…
Oczywiście Magda z Losem uwiecznili cały dzień w tysiącach zdjęć i filmików. Do
domu wróciliśmy ok. 20, to co tak zastaliśmy zwaliło nas z nóg. Wszędzie walały
się puszki po piwie, a w niektórych miejscach potłuczone szkło.
-gorzej niż zwykle…- Logan głośno
wypuścił powietrze z płuc
-co!?co to znaczy gorzej niż
zwykle!?- Magda była zszokowana tak jak ja
-no Jamesowi zdarza się upić…
-…czasem nawet bez powodu…
-…ale jak ma powód to potem ma
dwu dniowy zgon…
-nic mu nie mówicie!?
-próbujemy!- poczułam się
okropnie, zdałam sobie sprawę, że to częściowo moja wina, niby wcale tego po
sobie pokazał, ale… poczułam ścisk w gardle poczułam, że zaraz się rozpłaczę.
-ja jeszcze się trochę przejdę…-
powiedziałam i wybiegłam z domu. Usiadłam na plaży przy samym brzegu i zaczęłam
płakać. Wiedziałam, że dobrze zrobiłam rozstając się z Jamesem on był totalną
świnią! Najpierw ćwierka do mnie słodziutko, że mnie kocha, a potem jeszcze
tego samego dnia zdradza mnie z jakąś nieznajomą laską… w tej samej chwili poczułam
jak ktoś zakrywa mi oczy.
-dlaczego siedzi pani tu taka
samotna?- poznałam ten głos od razu, kiedy się odwróciłam zobaczyłam pokręcone
włosy i gitarę wystającą zza pleców.
-George! Co ty tutaj robisz? Jak ja cię dawno nie widziałam!
-Przyjechałem do LA na wakacje.
Mieszkam u wujka. A ty co tu robisz?
-Moja mama tu mieszka i przyj…
-wiem, ale dlaczego siedzisz sama
na tej plaży?
-a tak się przeszłam…
-widzę, że coś jest nie tak. Pokłóciłaś
się z Magdą?
-nie. Czy nie mogę się sama
przejść?
-płakałaś.
-nie..- nie wiedziałam czy mam
powiedzieć George’owi o Jamesie. Ale to mój przyjaciel…- tak, trochę płakałam…
-no to co się stało?-
powiedziałam Goerge’owi w skrócie o mojej przygodzie a on tylko objął mnie w
pasie i przytulił- nie masz co się przejmować takim dupkiem…
-dziękuję, że nawet, jeśli nie
jesteśmy parą mogę Ci się wygadać.
- spoko, przecież jestem twoim przyjacielem…- przez
chwilę siedzieliśmy w ciszy i w końcu George powiedział, że za jakiś czas musi
być w domu, ale może mnie odprowadzić. Zgodziłam się, teoretycznie nie miałam
innego wyboru, bo George jest strasznie uparty. Kiedy przeszłam przez próg
mieszkania chłopaków poczułam się jak po swojej pierwszej randce… tylko zamiast
mojego ojca stał przede mną Kendall.
-Kim on jest.-wszyscy spojrzeli
się na nas z kanapy w salonie
-to mój przyjaciel. Mogę przejść?-
chłopak zignorował moje pytanie i kontynuował przesłuchanie.
-nie jesteś z LA, tak szybko
znalazłaś sobie przyjaciela?
-znam Georga z Chicago. Przyjechał
tu do swojego wujka.
-w tym samym terminie co ty?!
-po pierwsze jestem tu przez całe
wakacje, a po drugie to TYLKO mój przyjaciel!
-nie wiedziałem, że przyjaciele
chodzą ze sobą za rękę!
-…kiedyś byliśmy razem… czekaj…
ty nas szpiegowałeś!?
-wyjrzałem przez okno
akurat wtedy, kiedy szliście.-łatwo było sprawdzić czy kłamie
- Magda? Jaki film oglądacie?
-Carlos włączył jakiś
horror
-Laura! Co to ma do
rzeczy!?
-chłopaki nigdy nie
odchodzą od telewizora w połowie horroru, a poza tym, żeby nas zobaczyć musiał
byś się wychylić przez okno z całej siły! Nie ma opcji, żebyś „tak po prostu”
nas zobaczył!!!-na to brakło mu słów. Wszedł po schodach na piętro i głośno
trzasnął drzwiami od swojego pokoju.-kurwa, już drugi w tym tygodniu.-
powiedziałam do siebie pod nosem i spojrzałam na Magdę, Carlosa i Logana,
którzy dziwnie się na mnie patrzyli.- Carlos! A może ty chcesz mi zrobić o coś
wyrzuty sumienia!?-chłopak dziwnie się na mnie spojrzał i już miał coś
powiedzieć, ale mu przeszkodziłam – Logan! Tobie nic nie przeszkadza!? Magda! A
może ty!? No powiedz mi! Coś jeszcze zrobiłam źle!?-ona też chciała coś
powiedzieć, ale krzyknęłam tylko, żeby mnie nie szukali i wyszłam z domu. „Do mamy
nie pójdę… ale do willi chłopaków też się nie wrócę, więc zostaje mi ławka w
parku…” miałam nadzieję, że nie będzie padało, ale na moje nieszczęście zaczęło
kropić. Weszłam do pierwszego z brzegu baru i wzięłam sobie drinka żeby się
troszkę rozgrzać, na moje szczęście wyglądałam na 21 lat i spokojnie sprzedali
mi alkohol. Potem podszedł do mnie barman i powiedział, że ten pan *wskazał na gościa w rogu sali* zapłacił
za drinka dla mnie. Zdziwiło mnie to, ale przyjęłam szklankę i uśmiechnęłam się
do wskazanego mężczyzny. No i to by było na tyle mojej pamięci tego wieczora.
Gdy
obudziłam się rano zobaczyłam przed sobą twarz śpiącego Kendalla,
przestraszyłam się, ale postanowiłam się opanować i po cichu wyjść z jego
pokoju. Ku mojemu zdziwieniu, kiedy usiadłam na łóżku, blondyn złapał mnie w
pasie i przyciągnął do siebie.
-obiecałem twojej
siostrze, że jak cię znajdę to nie pozwolę Ci uciec drugi raz… -mówił jak
pijany, chichocząc i rzeczywiście, kiedy pocałował mnie w policzek poczułam jego
w oddechu parę promili.
-Kendall upiłeś się.
-ty też. Ale różnica
jest taka, że ja prawie legalnie, a ty nielegalnie.- Powiedział, zaczął się śmiać
i ułożył mnie znów do snu.- a teraz idziemy spać księżniczko… dobranoc…- dodał
i pocałował mnie w nos
-ale już jest rano.
-trudno- dodał
chichocząc i zaraz znów spał, a ja szybko poszłam w jego ślady.
**************************************************************************
ludu... proszę was... komentujcie.... plissss....
