wtorek, 30 lipca 2013

rozdział 6


Obudziłam się popołudniu, przebrałam i zaczęłam pakować swoje rzeczy do torby. Nie mogłam zostać tu dłużej, przecież mieszkałam tu ze względu na Jamesa, a teraz… moje rozmyślania przerwało pukanie do drzwi .
-Laura już nie śpisz?- to był Carlos
-nie już wstałam, wejdź.- drzwi się otworzyły, ale nie zobaczyłam w nich Losa tylko… Magdę.-  Co tu robisz?
-ja…- zamknęła drzwi- chciałam cię przeprosić. Jestem najgorszą siostrą na świecie. Przepraszam, wybaczysz mi?- Magda miała łzy w oczach, tak naprawdę pierwszy raz tak poważnie się pokłóciłyśmy. Zdarzyło nam się sprzeczać o ubrania i inne głupoty, ale zawsze szybko się godziłyśmy.
-jasne, że ci wybaczę, siostrzyczko- podeszłam do niej i się przytuliłyśmy.
-Laura, a ciebie, który chłopak tu sprowadził? Bo nawet nie miałyśmy okazji porozmawiać wcześniej.-zachciało mi się płakać, ale postanowiłam nie marnować łez na takiego dupka.
-James, ale jak widać- wskazałam na swój bagaż- nie na długo.
-wracasz do domu?
-tak, ale nie chcę na razie o tym rozmawiać.-w tym momencie drzwi do pokoju gwałtownie się otworzyły i do pokoju wpadł Carlos i Logan.
-nie możesz się od nas wyprowadzić!
-chłopaki, nie wiecie o co chodzi to się nie wtrącajcie!- do pokoju wpadł Kendall i złapał mnie za ręce
-On ma rację. Musisz zostać.
-dla kogo !?
-…dla mnie
-ale Kendall…
-proszę.- nie wiedziałam co powiedzieć więc przytuliłam się do blondyna, za chwilę dołączyła do nas reszta i wyglądaliśmy jak teletubisie. Pierwszy odezwał się Carlos
- Dobra puszczajcie bo się uduszę, Laura oczywiście jeśli brakuje ci u nas babskiego towarzystwa Magda może też się wprowadzić. Chłopak spojrzał na nią z dziwnym uśmiechem, a ona zgarnęła włosy za ucho.- Toco? Rozpakuj się i idziemy świętować!
-co świętować?- nawet nie zauważyłam, kiedy do pokoju wszedł James.
-to, że Laura jest znów wolna.-Kendall nie oszczędzał bruneta.
-tylko jej dziecka od razu nie zrób!- powiedział James i zszedł po schodach. Pięści Kendalla się zacisnęły, chłopak chciał mu coś krzyknąć, ale w porę się opanował. Całą szóstką świetnie się bawiliśmy, wesołe miasteczko, kino, chłopaki pozwolili nam również na „małe” zakupy, które trwały 2 godziny… Zauważyłam, ze Carlosowi wyjątkowo spodobało się ocenianie jak ślicznie moja siostra wygląda w różnych strojach… Oczywiście Magda z Losem uwiecznili cały dzień w tysiącach zdjęć i filmików. Do domu wróciliśmy ok. 20, to co tak zastaliśmy zwaliło nas z nóg. Wszędzie walały się puszki po piwie, a w niektórych miejscach potłuczone szkło.
-gorzej niż zwykle…- Logan głośno wypuścił powietrze z płuc
-co!?co to znaczy gorzej niż zwykle!?- Magda była zszokowana tak jak ja
-no Jamesowi zdarza się upić…
-…czasem nawet bez powodu…
-…ale jak ma powód to potem ma dwu dniowy zgon…
-nic mu nie mówicie!?
-próbujemy!- poczułam się okropnie, zdałam sobie sprawę, że to częściowo moja wina, niby wcale tego po sobie pokazał, ale… poczułam ścisk w gardle poczułam, że zaraz się rozpłaczę.
-ja jeszcze się trochę przejdę…- powiedziałam i wybiegłam z domu. Usiadłam na plaży przy samym brzegu i zaczęłam płakać. Wiedziałam, że dobrze zrobiłam rozstając się z Jamesem on był totalną świnią! Najpierw ćwierka do mnie słodziutko, że mnie kocha, a potem jeszcze tego samego dnia zdradza mnie z jakąś nieznajomą laską… w tej samej chwili poczułam jak ktoś zakrywa mi oczy.
-dlaczego siedzi pani tu taka samotna?- poznałam ten głos od razu, kiedy się odwróciłam zobaczyłam pokręcone włosy i gitarę wystającą zza pleców.
-George!  Co ty tutaj robisz? Jak ja cię dawno nie widziałam!
-Przyjechałem do LA na wakacje. Mieszkam u wujka. A ty co tu robisz?
-Moja mama tu mieszka i przyj…
-wiem, ale dlaczego siedzisz sama na tej plaży?
-a tak się przeszłam…
-widzę, że coś jest nie tak. Pokłóciłaś się z Magdą?
-nie. Czy nie mogę się sama przejść?
-płakałaś.
-nie..- nie wiedziałam czy mam powiedzieć George’owi o Jamesie. Ale to mój przyjaciel…- tak, trochę płakałam…
-no to co się stało?- powiedziałam Goerge’owi w skrócie o mojej przygodzie a on tylko objął mnie w pasie i przytulił- nie masz co się przejmować takim dupkiem…
-dziękuję, że nawet, jeśli nie jesteśmy parą mogę Ci się wygadać.
- spoko,  przecież jestem twoim przyjacielem…- przez chwilę siedzieliśmy w ciszy i w końcu George powiedział, że za jakiś czas musi być w domu, ale może mnie odprowadzić. Zgodziłam się, teoretycznie nie miałam innego wyboru, bo George jest strasznie uparty. Kiedy przeszłam przez próg mieszkania chłopaków poczułam się jak po swojej pierwszej randce… tylko zamiast mojego ojca stał przede mną Kendall.
-Kim on jest.-wszyscy spojrzeli się na nas z kanapy w salonie
-to mój przyjaciel. Mogę przejść?- chłopak zignorował moje pytanie i kontynuował przesłuchanie.
-nie jesteś z LA, tak szybko znalazłaś sobie przyjaciela?
-znam Georga z Chicago. Przyjechał tu do swojego wujka.
-w tym samym terminie co ty?!
-po pierwsze jestem tu przez całe wakacje, a po drugie to TYLKO mój przyjaciel!
-nie wiedziałem, że przyjaciele chodzą ze sobą za rękę!
-…kiedyś byliśmy razem… czekaj… ty nas szpiegowałeś!?
-wyjrzałem przez okno akurat wtedy, kiedy szliście.-łatwo było sprawdzić czy kłamie
 - Magda? Jaki film oglądacie?
-Carlos włączył jakiś horror
-Laura! Co to ma do rzeczy!?
-chłopaki nigdy nie odchodzą od telewizora w połowie horroru, a poza tym, żeby nas zobaczyć musiał byś się wychylić przez okno z całej siły! Nie ma opcji, żebyś „tak po prostu” nas zobaczył!!!-na to brakło mu słów. Wszedł po schodach na piętro i głośno trzasnął drzwiami od swojego pokoju.-kurwa, już drugi w tym tygodniu.- powiedziałam do siebie pod nosem i spojrzałam na Magdę, Carlosa i Logana, którzy dziwnie się na mnie patrzyli.- Carlos! A może ty chcesz mi zrobić o coś wyrzuty sumienia!?-chłopak dziwnie się na mnie spojrzał i już miał coś powiedzieć, ale mu przeszkodziłam – Logan! Tobie nic nie przeszkadza!? Magda! A może ty!? No powiedz mi! Coś jeszcze zrobiłam źle!?-ona też chciała coś powiedzieć, ale krzyknęłam tylko, żeby mnie nie szukali i wyszłam z domu. „Do mamy nie pójdę… ale do willi chłopaków też się nie wrócę, więc zostaje mi ławka w parku…” miałam nadzieję, że nie będzie padało, ale na moje nieszczęście zaczęło kropić. Weszłam do pierwszego z brzegu baru i wzięłam sobie drinka żeby się troszkę rozgrzać, na moje szczęście wyglądałam na 21 lat i spokojnie sprzedali mi alkohol. Potem podszedł do mnie barman i powiedział, że ten  pan *wskazał na gościa w rogu sali* zapłacił za drinka dla mnie. Zdziwiło mnie to, ale przyjęłam szklankę i uśmiechnęłam się do wskazanego mężczyzny. No i to by było na tyle mojej pamięci tego wieczora.

Gdy obudziłam się rano zobaczyłam przed sobą twarz śpiącego Kendalla, przestraszyłam się, ale postanowiłam się opanować i po cichu wyjść z jego pokoju. Ku mojemu zdziwieniu, kiedy usiadłam na łóżku, blondyn złapał mnie w pasie i przyciągnął do siebie.
-obiecałem twojej siostrze, że jak cię znajdę to nie pozwolę Ci uciec drugi raz… -mówił jak pijany, chichocząc i rzeczywiście, kiedy pocałował mnie w policzek poczułam jego w oddechu parę promili.
-Kendall upiłeś się.
-ty też. Ale różnica jest taka, że ja prawie legalnie, a ty nielegalnie.- Powiedział, zaczął się śmiać i ułożył mnie znów do snu.- a teraz idziemy spać księżniczko… dobranoc…- dodał i pocałował mnie w nos
-ale już jest rano.
-trudno- dodał chichocząc i zaraz znów spał, a ja szybko poszłam w jego ślady.
**************************************************************************
ludu... proszę was... komentujcie.... plissss....

1 komentarz: