- Laura, wstawaj…
-yhm…- jęknęłam i przewróciłam
się na drugi bok
- Laura… - James zachęcając mnie
bym otworzyła oczy zaczął mnie całować. Temu nie mogłam się poddać, za chwilę
oślepiło mnie jasne światło.- jesteś taka urocza kiedy śpisz.
- a teraz Ci się nie podobam?
-teraz jesteś urocza, seksowna,
pociągająca… ale gdybym zobaczył Cię bez niektórych części garderoby mógłbym
dodać jeszcze parę określeń…
-erotoman… -powiedziałam pod
nosem
-jak mnie nazwałaś!?
-erotomanem- odparłam bardziej
zdecydowanym tonem
-pożałujesz tego…- ostrzegł mnie
James i na jego twarz wkradł się złowrogi uśmiech
-co ty…- niestety nie zdążyłam
zadać pytania do końca, ponieważ brunet zaczął mnie łaskotać- hahaha James!
Przestań hahaha!!!!! James!
-słucham?
-przestań mnie łaskotać! Brzuch
mnie już boli!
-coś za coś!
-co chcesz?
-będziesz ze mną spała do końca
miesiąca i będziesz do mnie mówiła miłe słówka!
-chyba w snach!
-nie to nie…- i James znów mnie
łaskotał. Boże on jest nie do wytrzymania! Za chwilę zza ściany usłyszeliśmy
głos zaspanego Carlosa.
-możecie się gwałcić troszkę
ciszej???
-nie!- James niczym się nie
przejmował i dalej mnie łaskotał
-dobrze James niech ci będzie!
Wygrałeś…
-tak!
-ale teraz nie mogę się ruszać.
-trudno, mogę cię zanieść. Teraz
powinnaś powiedzieć „dziękuję kotku, że tak o mnie dbasz”
-serio?
-mam cię znów zacząć…
-szantażysta…- brunet spojrzał na
mnie i prawie znów zaczął łaskotać, ale się poddałam
-dziękuję kotku, że tak o mnie
dbasz…
-ale entuzjastycznie…- zanim się
obejrzałam James znosił mnie na dół. Na dole siedzieli już Kendall i Logan. Gdy
Kend nas zobaczył szybko wyszedł bez słowa, a Logan zaczął się śmiać.
- coś cię boli?
-taka kara dla Jamesa za to, że
się nade mną znęcał.
-tylko ją łaskotałem!- szybko
usprawiedliwił się James.
-dobra ty już się nie tłumacz.
Każdy wie o twoim drugim życiu…-
*niezręczna cisza, chłopaki mierzą się wzrokiem*
-jeszcze chwila i sam bym ci
uwierzył!
-ma się ten talent…
-zaraz wracam kotku.
-jasne.- za chwilę do pokoju
wpadł Kendall złapał mnie za rękę i wyciągnął na zewnątrz.-czego chcesz?
Dlaczego mnie tu przyprowadziłeś? I weź mnie puść!
-ciszej. Już cię puszczam.
-to po co mnie tu uprowadziłeś?
-nie możesz się spotykać z
Jamesem
-niby dlaczego?
-to nie jest chłopak dla ciebie.
On się tylko bawi twoimi uczuciami! Nie kocha cię! Chcesz? Mogę ci dać numer do
jego byłej, spytasz się jej, jaki James jest naprawdę.
-James taki nie jest! Mówisz to
tylko dlatego bo go nie lubisz!
-pożałujesz, że mnie nie
posłuchałaś.
-tak, tak jasne…- powiedziałam i
wróciłam do środka. W tym samym momencie James zszedł z piętra.
-rozmawiałaś z Kendallem?
-tak. Mówił mi jak bardzo ci
zazdrości.- odpowiedziałam i dałam chłopakowi buziaka w policzek.
-mała, a może chciała byś się
przejść dziś wieczorem do klubu?
-chętnie. Dawno nigdzie nie
byłam.
-to jedz śniadanie i zacznij się szykować, podobno niektórym kobietom zajmuje to 4 godziny.- około 16 zaczęłam się szykować, a do Jamesa zeszłam o 18 ubrana w granatowo czarne zakolanówki i czarne szpilki ze złotymi kolcami.
-gotowa!- krzyknęłam, schodząc na
dół wzięłam jeszcze błyszczącą torebkę w kształcie bombki i razem z Jamesem
ubranym w dżinsy, białą koszulę i Vansy wsiedliśmy do jego białego mercedesa.
Na dyskotece bawiłam się wspaniale, przetańczyliśmy chyba wszystkie piosenki.
Kiedy brunet też się w końcu zmęczył pozwolił mi pójść do toalety, a sam usiadł
na czerwonej kanapie. Gdy wyszłam z wc zrozumiałam słowa Kendalla, James na
moich oczach lizał się z jakąś laską! Chciałam wyjść z klubu niezauważona przez
mojego partnera, ale ten zauważył mnie przy samym wyjściu.
-chcesz już iść?
-tak James ja już pójdę, ale ty
możesz wrócić do swojej nowej koleżanki.
-co? Jakiej koleżanki?
-widziałam jak się z nią
całowałeś dupku! Wracaj do tej kurwy! Już mnie nie obchodzisz!
-nie wiesz, co tracisz…
-wiem, że na pewno nie stracę
życia na takiego debila jak ty!- krzyknęłam mu prosto w twarz i wybiegłam z
klubu. Kiedy dotarłam do willi chłopaków Kendall oglądał TV.
-Ej co ci się stało? Gdzie jest
James?
-miałeś rację on tylko się mną
bawił…- oczy miałam zalane łzami, ale poczułam, że ktoś mnie przytula. Bardzo
mi to pomogło. Od razu poszłam do swojego pokoju przebrałam się w piżamę i
zasnęłam. James wrócił do domu nad ranem co poznałam po przekleństwach które z
siebie wydał gdy uderzył się o szafkę która stała na środku pokoju, dziwne
zawsze była pod ścianą…
przepraszam że tak długo nie dodaje :( w roku szkolnym napewno będzie częściej.
przepraszam że tak długo nie dodaje :( w roku szkolnym napewno będzie częściej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz