piątek, 19 lipca 2013

rozdział 5


- Laura, wstawaj…

-yhm…- jęknęłam i przewróciłam się na drugi bok

- Laura… - James zachęcając mnie bym otworzyła oczy zaczął mnie całować. Temu nie mogłam się poddać, za chwilę oślepiło mnie jasne światło.- jesteś taka urocza kiedy śpisz.

- a teraz Ci się nie podobam?

-teraz jesteś urocza, seksowna, pociągająca… ale gdybym zobaczył Cię bez niektórych części garderoby mógłbym dodać jeszcze parę określeń…

-erotoman… -powiedziałam pod nosem

-jak mnie nazwałaś!?

-erotomanem- odparłam bardziej zdecydowanym tonem

-pożałujesz tego…- ostrzegł mnie James i na jego twarz wkradł się złowrogi uśmiech

-co ty…- niestety nie zdążyłam zadać pytania do końca, ponieważ brunet zaczął mnie łaskotać- hahaha James! Przestań hahaha!!!!! James!

-słucham?

-przestań mnie łaskotać! Brzuch mnie już boli! 

-coś za coś!

-co chcesz?

-będziesz ze mną spała do końca miesiąca i będziesz do mnie mówiła miłe słówka!

-chyba w snach!

-nie to nie…- i James znów mnie łaskotał. Boże on jest nie do wytrzymania! Za chwilę zza ściany usłyszeliśmy głos zaspanego Carlosa.

-możecie się gwałcić troszkę ciszej???

-nie!- James niczym się nie przejmował i dalej mnie łaskotał

-dobrze James niech ci będzie! Wygrałeś…

-tak!

-ale teraz nie mogę się ruszać.

-trudno, mogę cię zanieść. Teraz powinnaś powiedzieć „dziękuję kotku, że tak o mnie dbasz”

-serio?

-mam cię znów zacząć…

-szantażysta…- brunet spojrzał na mnie i prawie znów zaczął łaskotać, ale się poddałam

-dziękuję kotku, że tak o mnie dbasz…

-ale entuzjastycznie…- zanim się obejrzałam James znosił mnie na dół. Na dole siedzieli już Kendall i Logan. Gdy Kend nas zobaczył szybko wyszedł bez słowa, a Logan zaczął się śmiać.

- coś cię boli?

-taka kara dla Jamesa za to, że się nade mną znęcał.

-tylko ją łaskotałem!- szybko usprawiedliwił się James.

-dobra ty już się nie tłumacz. Każdy wie o twoim drugim życiu…-

*niezręczna cisza, chłopaki mierzą się wzrokiem*

-jeszcze chwila i sam bym ci uwierzył!

-ma się ten talent…

-zaraz wracam kotku.

-jasne.- za chwilę do pokoju wpadł Kendall złapał mnie za rękę i wyciągnął na zewnątrz.-czego chcesz? Dlaczego mnie tu przyprowadziłeś? I weź mnie puść!

-ciszej. Już cię puszczam.

-to po co mnie tu uprowadziłeś?

-nie możesz się spotykać z Jamesem

-niby dlaczego?

-to nie jest chłopak dla ciebie. On się tylko bawi twoimi uczuciami! Nie kocha cię! Chcesz? Mogę ci dać numer do jego byłej, spytasz się jej, jaki James jest naprawdę.

-James taki nie jest! Mówisz to tylko dlatego bo go nie lubisz!

-pożałujesz, że mnie nie posłuchałaś.

-tak, tak jasne…- powiedziałam i wróciłam do środka. W tym samym momencie James zszedł z piętra.

-rozmawiałaś z Kendallem?

-tak. Mówił mi jak bardzo ci zazdrości.- odpowiedziałam i dałam chłopakowi buziaka w policzek.

-mała, a może chciała byś się przejść dziś wieczorem do klubu?

-chętnie. Dawno nigdzie nie byłam.


-to jedz śniadanie i zacznij się szykować, podobno niektórym kobietom zajmuje to 4 godziny.- około 16 zaczęłam się szykować, a do Jamesa zeszłam o 18 ubrana w granatowo czarne zakolanówki i czarne szpilki ze złotymi kolcami. 


-gotowa!- krzyknęłam, schodząc na dół wzięłam jeszcze błyszczącą torebkę w kształcie bombki i razem z Jamesem ubranym w dżinsy, białą koszulę i Vansy wsiedliśmy do jego białego mercedesa. Na dyskotece bawiłam się wspaniale, przetańczyliśmy chyba wszystkie piosenki. Kiedy brunet też się w końcu zmęczył pozwolił mi pójść do toalety, a sam usiadł na czerwonej kanapie. Gdy wyszłam z wc zrozumiałam słowa Kendalla, James na moich oczach lizał się z jakąś laską! Chciałam wyjść z klubu niezauważona przez mojego partnera, ale ten zauważył mnie przy samym wyjściu.

-chcesz już iść?

-tak James ja już pójdę, ale ty możesz wrócić do swojej nowej koleżanki.

-co? Jakiej koleżanki?

-widziałam jak się z nią całowałeś dupku! Wracaj do tej kurwy! Już mnie nie obchodzisz!

-nie wiesz, co tracisz…

-wiem, że na pewno nie stracę życia na takiego debila jak ty!- krzyknęłam mu prosto w twarz i wybiegłam z klubu. Kiedy dotarłam do willi chłopaków Kendall oglądał TV.

-Ej co ci się stało? Gdzie jest James?

-miałeś rację on tylko się mną bawił…- oczy miałam zalane łzami, ale poczułam, że ktoś mnie przytula. Bardzo mi to pomogło. Od razu poszłam do swojego pokoju przebrałam się w piżamę i zasnęłam. James wrócił do domu nad ranem co poznałam po przekleństwach które z siebie wydał gdy uderzył się o szafkę która stała na środku pokoju, dziwne zawsze była pod ścianą…



przepraszam że tak długo nie dodaje :( w roku szkolnym napewno będzie częściej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz